W Kopicach świętowano 110. rocznicę śmierci Joanny Schaffgotsch. Pani na Kopicach jako dziecko stała się dziedziczką ogromnego majątku. Potrafiła go kilka razy powiększyć. I podzielić się nim.

Miano „śląskiego Kopciuszka” Joanna zawdzięcza iście baśniowemu początkowi swego życia. Pochodziła z bardzo biednego domu, a w dodatku jako mała dziewczynka została osierocona przez ojca. Pracował w jednej z cynkowni Karola Goduli i zmarł na gruźlicę, gdy Joanna miała zaledwie trzy latka. Ale miała szczęście w nieszczęściu. Wraz z matką trafiła do domu owego Karola, wielkiego przemysłowca i człowieka o dobrym sercu, choć z opinią samotnika i dziwaka. Posądzano go nawet, że w zdobyciu ogromnego majątku szatan mu pomaga. Wszystko dlatego, że wieczorami i nocą Karol prowadził eksperymenty. Z powodu chemicznych reakcji z komina dobywały się języki ognia w różnych kolorach. Prostym ludziom wystarczyło to do posądzeń o czary.

Jeśli wierzyć rodzinnej legendzie, mała Joanna zdobyła serce „króla cynku”, przynosząc mu bukiecik kwiatów. Ona nie miała domu, a on – choć bardzo bogaty – nie miał rodziny. Dziecko wniosło do jego życia ciepło i właściwy swemu wiekowi koloryt. W zamian zyskała najpierw pełny brzuch, a potem uniknęła ciężkiego losu wielu rówieśnic oddawanych na służbę w wieku czterech lat.

Karol umiera z powodu choroby nerek we Wrocławiu w 1848 roku. W chwili śmierci jego majątek szacowano na ponad 2 mln talarów. Na to niewiarygodne bogactwo składało się m.in. 19 szybów rudy galmanu, 40 szybów węglowych, cynkownie, papiery wartościowe i około 7 tys. morgów pruskich ziemi.

#mauzoleumKopice